Podczas weekendu wziąłem udział w dwudniowych warsztatach pracy z głosem. Warsztaty te prowadziła Dorota Szymonik. Z Dorotą znamy się z klubu Toastmasters Leaders.
Warsztaty były kameralne. Ćwiczących było w sumie, razem ze mną, 4 osoby. Wraz z niezwykłym i otwartym podejściem prowadzącej stworzyło to niesamowitą atmosferę do ćwiczeń.
Podczas warsztatów pracowaliśmy zarówno nad odpowiednią postawą ciała jak i wydobywaliśmy z siebie dźwięki, jakich nie podejrzewaliśmy że w nas drzemią. Cały czas poznawaliśmy anatomię procesu mowy i czynniki które na nią wpływają. Oswajaliśmy się z własnym głosem i uświadamialiśmy jak wielki potencjał w nas drzemie. Teraz kwestią bezsporną jest go wykorzystywać.
Największe wrażenie i odkrycie nastąpiło dla mnie na koniec. Pracowaliśmy wtedy indywidualnie nad wcześniej wybranym tekstem. Ja wybrałem sobie pierwsze zwrotki "Przybyli ułani pod okienko". Dlatego że już je pamiętałem i nie chciało mi się zapamiętywać nic nowego.
Główną moją intencją na te warsztaty była praca nad intonacją głosu. Ponieważ często występując publicznie mówię strasznie jednostajnie. A jednocześnie są częste sytuacje gdy mówią bardzo wyraziście i zróżnicowanie intonacyjnie. Chciałbym przenieś tę umiejętność na wystąpienia publiczne.
I podczas pracy nad tym tekstem okazało się że metodą na to może być śpiewanie. Gdy wcześniej odśpiewam tekst, wtedy poznaje jego rytm i melodyczność. Co właściwie bezpośrednio przekłada się na intonacje i akcenty w mowie. Nie powinienem też skupiać się na wypadaniu, ale mówić po swojemu i całym sobą.
Oprócz tego jeszcze bardziej uświadomiłem sobie drętwotę mojego aparatu mowy i napięcie twarzy jakie mam właściwie przez prawie czas. Muszę teraz regularnie ćwiczyć nad tymi aspektami. Rozluźniać twarz, wytrenować język a także popracować nad oddechem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz