piątek, 28 października 2011

Pior Misiurek "Co do tej pory zyskałem dzięki Toastmasters"

Dzięki uprzejmości Grzegorza Turniaka mam nagranie z mojego wystąpienia z piątym projektem w klubie Toastmasters Leaders. Życzę miłego oglądania i zachęcam do pozostawianie po sobie feedbacku.


czwartek, 27 października 2011

Wczoraj byłem chronometrażystą

Na wczorajszym spotkaniu Toastmasters Leaders miałem przyjemność pełnić rolę chronometrażysty.

Zadaniem chronometrażysty jest sygnalizacja mówcą tego, jak mieszczą się ze swoim wystąpieniem w przewidzianych ramach czasowych.

Podczas spotkania, pod kątem kryteriów czasowych, wyróżniamy dwa rodzaje wystąpień.

Krótsze formy, takie jak odpowiedzi na pytanie dnia, zapowiedzi mówcy i opinie gości o klubie mają tylko jedną granicę czasową. Gdy zostanie ona osiągnięta chronometrażysta sygnalizuje mówcy czerwoną kartką, że musi już kończyć.

Drugi rodzaj wypowiedzi ma dwa ograniczenia czasowe. Minimalny czas jaki ma trwać wypowiedź oraz jej czas maksymalny. Za pomocą takich ram określane są wystąpienia przygotowane, odpowiedzi na gorące pytania czy przedstawienie ocen. W takim wypadku, gdy czas minimalny zostaje osiągnięto, to w górę wędruje zielona kartka. Mówi ona mówcy: 'Ok, minimalny czas Twojej wypowiedzi już upłynął więc zostanie Ci ona zaliczona, tak więc powoli możesz już kończyć'. W połowie drogi między czasem minimalnym a maksymalnym na miejsce kartki zielonej wchodzi żółta. Mówi ona przemawiającemu aby powoli zbliżał się do końca. Gdy w końcu osiągnięty zostanie czas maksymalny, wtedy chronometrażysta wymachuje czerwoną kartką. Ten komunikat jest bardzo jasny i mówi, że należy bezzwłocznie kończyć obecną myśl i całe przemówienie.

Na koniec spotkanie chronometrażysta zdaje raport, w którym informuje jak zabierający głos radzili sobie z mieszczeniem swoich wystąpień w ramach czasowych. Jeśli ktoś miałby z tym problem, to dostaje wskazówki co zrobić, aby go rozwiązać. Ocenia także to, czy całe spotkanie zaczyna się na czas i przebiega zgodnie z agendą.

W rolę chronometrażysty przyszło mi wcielić się po raz drugi. Poprzedni raz to była chyba moja pierwsza rola w klubie. Tym razem czułem się w niej zdecydowanie pewniej i nie miałem żadnych blokad przed pokazywaniem komukolwiek czerwieni. Zająłem też zdecydowanie lepsze miejsce bo na przeciw sceny i mówcy.

Podczas spotkanie odwiedzili nas goście z Poznania. Ich obecność i uwagi zainspirowały mnie do kilku rzeczy:

  • Aby przed spotkaniem będąc Toastmasterem bądź Głównym Oceniającym porozmawiać i ustalić szczegóły z każdą osobą pełniącą role na spotkaniu
  • Pełnią rolę Sierżanta mogę pomóc Toastmasterowi w przygotowaniu spotkania. Na przykład dbając o to, aby rozłożyć karty do oceniania i głosowania.
  • Będąc Oceniającym w przerwie możesz zbierać opinie innych, aby Twoja ocena była bardziej kompleksowa i tym samym bardziej wartościowa dla ocenianego

środa, 26 października 2011

Piątka po raz drugi

Na wczorajszym spotkaniu klubu Top Careers Toastmasters miałem okazję po raz drugi wygłosić swój piąty projekt. Informacje o jego treści i założeniach znajdziesz w poprzednim wpisie. Tutaj podzielę się tylko wrażeniami z samej przemowy.

Po raz kolejny wypadłem dobrze i było widać że udało mi się zaciekawić i parę razy rozśmieszyć salę. Aczkolwiek myślę że ten efekt był silniejszy za pierwszym razem. Głównym powodem był chyba fakt, że byłem mniej ekspresyjny niż tydzień temu. Co z kolei wynikało chyba z moje mniejszej pewności na scenie.

Bardzo dobra ocena Barbary, wraz z pisemną oceną od Franka i kilkoma opiniami ustnymi mobilizują mnie do dalszej pracy. Moim priorytetem jest obecnie uwolnienie mojego głosu. O ile ekspresja ciałem jest już na jakimś zadowalającym poziomie, to głos leży i kwiczy. Mówię strasznie jednostajnie i nie nadaje mojej mowie w ten sposób dodatkowej ekspresji. Myślę że właśnie tydzień temu pod tym względem poradziłem sobie lepiej, w moim głosie było czuć emocje i przeżycia o których mówiłem. I właśnie to było czynnikiem decydującym o lepszym odbiorze.

Tak więc teraz muszę skupić się na głosie. Myślę że nie chodzi tutaj tylko o technikę, ale i psychikę. Brakuje mi w tej dziedzinie swobody. Czyżby lekcje muzyki z podstawówki, gdy byłem wyśmiewany jak śpiewałem dają swoje zgniłe owoce do tej pory? Sądzę że w ciągu kilku tygodniu, poprzez pracę nad emisją głosu jak i nad większą swobodą na scenie uda mi się uwolnić mój głos i zaliczyć szósty projekt śpiewająco.

Dostałem też feedback mówiący o tym, żebym bardziej wchodził w interakcje z publicznością. Zaciekawiał ją już na samym początku. Zadawał pytania retoryczne. Wykonywał w jej stronę więcej gestów.

Zastanawiam się też nad tym, czy nie podszlifować swojej piątki i nie wystąpić z nią na kilku wyjazdowych wystąpieniach w innych klubach Toastmasters. W pierwszej kolejności widzie mi się Łódź i spotkanie demo w Lublinie.

środa, 19 października 2011

Co mi dało Toastmasters!?

Na dzisiejszym spotkaniu klubu Toastmasters Leaders obchodziliśmy 87. rocznicę powstania Toastmasters International i półrocze działania naszego klubu. Była to więc znakomita okazja do podsumowań.

Takie też podusmowanie zrobiłem je realizując swój piąty projekt. Opowiedziałem o tym, czego oczekiwałem od Toastmasters. A oczekiwałem tego, że będę umiał wystąpić publicznie, przedstawić swoje pomysły i kogokolwiek do nich przekonać. I to się dzieje. I dzieje się też o wiele, wiele więcej.

Łatwiej mi też idzie nawiązywanie nowych znajomości. Rozmawianie z ludźmi, który wcześniej nie znałem.

Mam też wyższe standardy odnośnie mojego życia. Teraz często potrafię głośnie i skutecznie upomnieć się o swoje. W sytuacjach gdy wcześniej odszedłbym po prostu ze spuszczoną głową. Odpuścił.

W swojej mowie powiedziałem o tym, jak wcześniej bałem zabrać się głos publicznie. Na przykładzie imprez, gdzie można zadawać pytania prelegentom. Przedstawiłem swoje ograniczenia, które mnie przed tym blokowały.

Dziękie Toastmasters, pracy jakiej w nim dokonałem i wsparciu jakie otrzymałem tych blokad już nie ma.

W zabawny sposób pokazałem, że już przełamałem te bariery i dzięki temu spotykają mnie korzyści. Takie jak darmowe egzemplarze Wiedźmina 2 na ostatniej, czerwcowej Auli. Dostawali je najbardziej aktywne osoby pośród publiczności. W tym ja. Dzięki temu co doświadczyłem w Toastmasters.

Muszę przyznać że udało mi się zdobyć salę. Czułem to już podczas przemawiania. Uwielbiam to uczucie będąc na scenie! To jest niesamowite. Także wspaniale czułem się odbierając gratulacje za mowę.

Uzmysławia mi to, że rzeczywiście mam w tej dziedzinie pewien talent. Mam swój styl, za pomocą którego mogę dość skutecznie oddziaływać na ludzi.

Jednak nie do końca jestem zadowolony z realizacji celów samego projektu. Wiem że nie których elementów mowy ciała, które mogłem zrobić i robiłem na próbach, nie wykonałem w ferworze walki. A nie które wykonałem nie do końca z taką ekspresją z jaką bym chciał. I czasem mogło to wyglądać sztucznie. Zwłaszcza że na początku byłem też trochę sztywny. Z powodu stresu.

Muszę też popracować na swoją mimiką. By jak to powiedział oceniający mnie Artur, mówiła też to o czym mówię ja i moje ciało. Oraz na zatrzymaniu się wzrokiem na jednej osobie na czas przedstawiania jednej myśli.

Ogólnie jestem mega zadowolony z tej mowy. Już podczas przygotowań do niej byłem świadom, że to może być coś najlepszego z rzeczy które do tej pory spłodziłem na scenie.

Tą samą mowę zaprezentuje we wtorek w klubie Top Careers Toastmasters. Do tego czas mogę codziennie poćwiczyć mowę przez kilkanaście minut. Do tego w sobotę warsztaty improwizacji, dzięki którym znów zyskam kilka punktów swobody. I w wyniku tego będzie jeszcze lepiej!

wtorek, 18 października 2011

Gorące Pytania

Dzisiaj poprowadziłem sesję gorących pytań podczas spotkania klubu Top Careers Toastmasters. Przygotowanie pytań nie zajęło mi zbyt dużo czasu ani nie sprawiło specjalnych kłopotów. Zrobiłem to w drodze na spotkanie.

Sama sesja Gorących Pytań zyskała dobre recenzje i jestem z niej zadowolony. Zostało to zrobione tak jak powinno. Zasady zostały wytłumaczone, pytanie dawały pole do popisu, a na koniec poprosiłem o głosowanie i po zliczeniu głosów ogłosiłem wyniki.

Jedynie podczas przystępowania do głosowania wystąpiło drobne nieporozumienie. Chciałem puścić kubeczek do którego chciałem zbierać głosy. Podczas gdy Toastmaster puścił już kosmetyczkę w tym samym celu. Na przyszłość powinienem takie szczegóły dogadywać przed spotkaniem bądź w przerwie.

To wspaniałe spotkanie poprowadził Darek Stańczyk. Wypadł w swojej roli świetnie. Tym bardziej że do tej pory nie zrealizował jeszcze żadnej mowy. Darek, wielkie brawa i szacunek dla Ciebie!