wtorek, 26 lipca 2011

Relacja z Toastmasters Leadership Institute we Wrocaławiu

Od jakiegoś czasu zaniedbałem nieco tego bloga, tak że nie pojawiały się nowe notki i zebrało się kilka tematów o których chciałbym napisać. I będę to czynił w najbliższym, znalezionym czasie.

W tym miejscu chciałby podzielić się swoimi wrażeniami z imprezy jaka miała miejsca w dnia 9-10 lipca 2011 we Wrocławiu. Wtedy to spotkali się toastmasterzy z całej Polski, oraz kilku gości z zagranicy, aby się wzajemnie poznawać, wymieniać wiedzą i doświadczenia. Ja oczywiście byłem wśród nich.

Pierwszą rzeczą która muszę się z Wami podzielić, to ludzie którzy tworzą społeczność toastmasters. Są to nie zwykle otwarci, pełni energii ludzie, gotowi się rozwijać i pomóc w tym innym. Jest to ta część społeczeństwa, która ma w życiu do zrobienia coś więcej niż odbębnić 8 godzin w pracy, a potem zasiąść w fotelu przez telewizorem z piwem dłoni.

Druga rzecz, o której muszę wspomnieć, to też ludzie, a konkretniej prelegenci i prowadzący warsztaty. Ich poziom był różny, ale zazwyczaj niezwykle wysoki. Zarówno jeśli chodzi o formę, o to jak przemawiali, jaki i o treść, to co mówili. Bill na przykład o czym by nie mówił, urzekał sposobem w jaki to robił. Po prostu o czym by nie mówił i tak chciało się go słuchać. Z drugiej strony była bodajże prezes całej dywizji, która mówiła wraz ze swoim mężem bez polotu, bez większego ładu i składu i na raczej nudne tematy. Osobiście dziwie się, co tego typu osoba robi tak wysoko w organizacji, gdzie na niższych szczeblach widać osoby nie tylko lepiej przemawiające, ale charakteryzujące się większą charyzmą i umiejętnościami socjalnymi.

Podsumowując, warto być na takich imprezach i dla ludzi którzy ją tworzą i dla wiedzy którą można tam zdobyć. Do zobaczenia na najbliższym TLI w ostatni weekend stycznia 2012 w Katowicach :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz